Tajemnice Stalowego Wzgórza - LARP w Giżycku

Strona główna

Wprowadzenie fabularne

I znów to samo. Budzę się kolejny raz mając w uszach ten krzyk. Dominował on tamtej nocy. Doskonale pamiętam jak niedoświadczeni, lecz pewni siebie, żołnierze przechodzili przez bramę twierdzy na Stalowym Wzgórzu. Doskonale pamiętam też siebie - obojętnego elfa patrzącego na nich z góry. Nie domyślałem się, że dzielę z nimi los.

W patetycznej historii do dziś zastanawiałbym się co spowodowało tamtą rzeź. To jednak prawdziwe życie - odpowiedź na pytanie dlaczego? przynoszą królewskie kroniki.

Dawno bo mniej więcej dwa zaćmienia temu, za władzy czcigodnego jaśnie Dalgrunda Hyżego, w czasach dopalającej się potęgi królestwa, stolicę nawiedził pewien tajemniczy dostojny mąż, podający się za nikomu nieznanego księcia nikomu nieznanych plemion Rotańskich, rzekomo zamieszkujących hen, hen na wchód za dzikimi ziemiami. Jaśnie pan Dalgrund z przyczyn osobistych nie możny był przybyć na spotkanie, miast siebie wysłał syna, którego doświadczenie wzrosnąć miało znacznie dzięki owej wizycie i rozmowom - wszak był on prawowitym spadkobiercą tronu. Dragomir, bo tak go zwano, przyjął tajemniczego męża, wraz z jego świtą, w komnatach rubinów w warunkach godnych królów. Prędzej jednak aby by omamić gościa bogactwami, niźli wyrazić doń szacunek i powagę sytuacji.

Na twarzy gości mimo wszystkich starań gospodarza twardo malowała się ponurość i niezadowolenie. Gdy tylko zasiedli do rozmów, tajemniczy dostojnik ujawnił swe imię:

„W mych stronach zwą mnie Avery”.

Gdy wypowiadał się w komnacie urwały się wszelkie szepty i szmery. Cisze przerwał Dragomir, który rzucił kpiącą uwagę dotyczącą braku bogactw w ich strojach, co nie pasowało do władców narodu. Mina Averego wyrażała hamowany gniew. Gdy tylko zdołał go w wystarczającym stopniu zdusić, by jego oręż został na swoim miejscu, rzekł stanowczo:

„Przybyliśmy tu… i jesteśmy, by oszczędzić wasze marne zagubione w zbytkach życia, a wy mało tego, iż nie traktujecie nas z należytą godnością, to na jawie śmiecie wyrażać swą płytką opinię na temat naszych obyczajów! Nie zamierzam w takim razie dbać o zwierza, który w chłody kulił się będzie pod nogami, a w skwary opiekuna swego kąsał!”

Przerwał mu jeden z jego towarzyszy, wyciągnąwszy sztandar, jakby chcąc mu przypomnieć cel wizyty. Gość złagodniał i dodał:

„Dobrze… Nie winą ludu nieudolność władców. Przysłuchaj się teraz uważnie do tego co Ci panie teraz prawił będę. Za kilka śniegów, nad waszym królestwem zawiśnie chmura burzowa, która w drzazgi obróci lasy i w pył góry. Jej przybycie jest już nieuniknione, a gruncie sprawy sami je przyśpieszyliście.”

Książę zdumiony, nagonką jaką owy człek robi wokół zwykłej burzy, drwiąco dopytał:

„Czy aby na pewno jest nieunikniona i co nam biednym pozostaje czynić w tych srogim czasie?”

Na co rozjuszony Avery ścisnął tylko mocno rękojeść swej broni i po chwili rzekł przez zęby:

„Nędzni! Waszą jedyną nadzieją na przeżycie jest utoczenie krwi wszystkich kobiet zrodzonych od roku Deszczów po rok Żaru z niebios, zebranych w jednym miejscu - w świątyni Swarożyca. Ten jest w stanie tylko was ocalić, gdyż jego to gniew na was nieszczęścia sprowadza. To wszystko na co zasłużyliście, by wam przekazać!”

Po chwili komnata opustoszała, a sam książę jeszcze długo osłupiały siedział w komnacie próbując uspokoić myśli. Wcale nie pomagało mu w tym stare podanie, o wyklęciu przez jego dziadów Swarożyca, z królewskich religii, jakie to nie opuszczało jego myśli.

Do dziś zastanawiam się, skąd w kronikach przemyślenia księcia. Może historyczne zapiski zaczęły obrastać legendą? Cóż, nie jest to ważne. Ważne jest tylko to co nastąpiło w roku burzy.

Wiosną zaczęły dobiegać informacje o pierwszych atakach na wschodnie prowincje. Wróg miał przewagę liczebną, a w dodatku wydawało się, że używa jakichś ciemnych mocy. Nasze oddziały zaczęły się wycofywać do obronnie położonych twierdz i warownych obozów. Nowy król, bo Dalgrund zmarł kilka lat wcześniej, spanikował. A przynajmniej tak się mi wydawało.

Sam trafiłem do magicznej twierdzy na Stalowym Wzgórzu. Była potężna i budziła w nas poczucie bezpieczeństwa. Królewscy czarodzieje uważali wręcz, że nie da się jej zdobyć - na Stalowym Wzgórzu obserwowano niezwykle silną emanację magii.

Jako obrońcy twierdzy utrzymywaliśmy się, zwłaszcza ze wsparciem ciężkiej królewskiej jazdy. Choć wybijaliśmy ogromne ilości wrogów, a niejeden padł od mych celnych strzał, przeciwników nie ubywało. Wydawało się wręcz, że wciąż przybywają nowi.

Jesienią król wezwał ciężką jazdę do stolicy. Chyba bardziej chodziło o jej roztropnego dowódcę, niż o sam oddział. W każdym razie - skończyły się brawurowe szarże na oblegających. Pozostała nam obrona w murach twierdzy. I powoli zaczęliśmy przegrywać.

Około miesiąc później nie mieliśmy już szans. Skończyły się nam zapasy, ludzie byli zmęczeni, a wrogów nadal przybywało. Kapitan podjął decyzję o wyjściu przed mury twierdzy i stoczeniu otwartej bitwy. Wydawało się, że to słuszna decyzja, jednak nie pasowała ona do naszego ostrożnego dowódcy. Podejrzewaliśmy, że coś musiało na niego wpłynąć. Być może była to magia wzgórza? A może sprytny podstęp oblegających? Nigdy nie potrafiłem odpowiedzieć na to pytanie.

Przez bramę przeszliśmy wieczorem. To nie było mądre… Wolałbym umrzeć z głodu niż oglądać tę masakrę pod murami zamku. Nie mieliśmy szans. Wróg wypadł na nas ze wszystkich stron, odcinając nam odwrót. Wraz z moim oddziałem elfich łuczników zajmowałem pozycję na wzniesieniu. Stosunkowo bezpieczną, a przynajmniej taką miałem nadzieję. Widziałem wtedy jak formacje wroga gładko wbijają się w szeregi ludzi i krasnoludów. Po pierwszej szarży widać było, że długo się nie utrzymamy. Oddziały królewskiej armii powoli topniały, aż załamały się zupełnie. Głównodowodzący kapitan i jego przyboczni żołnierze padli na długo przed nami. Elfy na wzgórzu broniły się dużo lepiej niż pozostali. Ale nic to nie dało…

Uratował mnie fakt, że przeciwnicy nie przeszukiwali martwych ciał. Ruszyli od razu do wnętrza twierdzy. Zapewne śpieszyli się by gwałcić, palić i rabować, ale tajemniczość tej historii nie pozwala mi być pewnym, co nimi kierowało. Ważne, że nie znaleźli mnie, leżącego pod zwłokami jakiegoś pobratymca. Pod osłoną nocy, wraz z jednym krasnoludem i dwójką elfów, którzy przeżyli w podobny sposób, udało mi się uciec z pobojowiska. Nie było trudno - tak jakby nikt nie pilnował…

Gdy dotarliśmy do stolicy dowiedzieliśmy się o rytuale przebłagania, który przeprowadzono tuż po upadku Stalowego Wzgórza. Popsuto krew tysiącom kobiet. Wróg nie wycofywał się. Po prostu zniknął. Przepadł. Rozpłynął się. Czy spowodował to rytuał przebłagania? A może miała na to wpływ magia, która biła ze Stalowego Wzgórza? Nigdy nie możemy być pewni.

Z oblężenia naszej twierdzy prawie nikt nie ocalał. Poza nami wrócił jeden oddział krasnoludów, który przebił się przez okrążenie. Na jednego żywego przypadało dziesięciu zmarłych. I nie były to najstraszniejsze ze statystyk. Podczas wojny, z wielu twierdz, nigdy nie wrócił nikt…

Tereny okupowane przez najeźdźcę zajęły dzikie ludy. Dragomir chciał szybko odzyskać stracone ziemie, zanim zupełnie zdziczeją. Nie zdążył - na wschodzie swe straszliwe rządy rozpoczęła zaraza, a królowi nie brakowało problemów. Nie chciał tworzyć sobie kolejnych rozprzestrzeniając chorobę. Wschodnie Krainy zostały wymazane z mapy królestwa na dwa długie wieki.

Dzisiaj król Wichurosław Krzepki chce wskrzesić potęgę swego państwa. Zaczął wysyłać misje kapłańskie, aby nawrócić pogan i mieć ich po swojej stronie. Jednak wyprawa do Stalowego Wzgórza, najpotężniejszej twierdzy, jaką kiedykolwiek posiadało królestwo, ma problemy… A przynajmniej tak pisze kapłan w liście do króla. Intryguje dopisek - „Tu czai się zło…”.

Do Stalowego Wzgórza wyrusza odsiecz. Król rekrutuje każdego, kto liczy na bogactwa i sławę. Nie jest to dla mnie ważne… ale wrócę tam. Wrócę, bo Stalowe Wzgórze śni mi się co noc. Wrócę, bo inaczej nie uwolnię się od koszmarów. Może śmierć za króla przyniesie mi ukojenie…?

Może…

Menu

  • Aktualności
  • Wprowadzenie fabularne
  • Rasy i klasy
  • Mechanika
  • Galeria zdjęć
  • Kontakt

Losowe zdjęcie

Zdjecie 016

Szukaj

okno | władcy móch | Zakupy w USA | pozycjoner | PSP