Ludzie północy - Nordowie
Spis treści
- Historia
- Osobowość
- Opis fizyczny
- Relacje międzyrasowe
- Charakter
- Krainy
- Religia
- Cechy specjalne
- Główne profesje
- Wskazania dla graczy
Historia
Nawet najśmielsi śpiewacy nie kwapią się to przytaczania w swych pieśniach tej zdziwaczałej rasy mimo, że cieszą się one niepospolita popularnością. Sami artyści uważają, że lepiej gdy ich działania ubiegają plotki. Jedną z lepiej znanych historii o mieszkańcach północy, jest ta wysnuta przed wiekami przez Haroda Gwymblade’a królewskiego Kasztelana, -uczestnika zdarzeń- który wyruszył wraz z cala armia osadników w kierunku północnych krain.
Wyprawa składała się z przedstawicieli niemal wszystkich nacji zamieszkujących Hurimim: królewskich ludzi, elfów, gnomów, krasnoludów, Niziołków, a nawet z co bardziej układnych i ułożonych orków. Po księżycu żeglugi dotarliśmy do zimnej i jakoby opuszczonej krainy. Panowały tam niewyobrażalnie trudne warunki do osiedlania się głównie przez wszechobecny chód. Dotkliwe zimno z dnia na dzień naprzykrzało się nam coraz bardziej, co gorsza, jeden ze statków zaopatrzeniowych rozbił się nim dotarł do brzegu, przez silne prądy panujące na okolicznych wodach, w związku tym zapasów było
Mijał dniem za dniem. Każdy upływał nam na wytrwałej i uporczywej pracy przy przygotowaniach do tutejszej zimy. Przerażała nas myśl, że przebyliśmy tu w środku wiosny... Nikt z nas nie chciał doświadczyć okrucieństwa zimy na własnej skórze. Postanowiliśmy, że rozbierzemy tymczasowo część statków, by skuteczniej zabezpieczyć przed zimnem nasze domy. Monotonia dnia przepełnionego pracą, wydawała się całkiem znośna, wręcz stała się normą. Z czasem przestaliśmy nawet narzekać na zimno. Pewnego ranka, zbudzili mnie kapłani, którzy bladzi jak ściany, wołali, bym jak najszybciej udał się do ich domostwa. Błyskawicznie się ubrałem i chwyciwszy resztki przedwczorajszego chleba, udałem się ich śladem. Już z daleka ujrzałem, tłum zebranych, których miny wyrażały coś na kształt „Czemu nie zaryzykowaliśmy?! Czemu ciągle tu siedzimy!?”. Gdy wchodziłem do środka zamarły wszelkie rozmowy wśród zebranego tłumu. Moim oczom ukazało się trzech z dwudziestu sześciu zwiadowców, leżących na łożach. Nie zbliżając się wiedziałem, że nie jest z nimi za dobrze. Jeden z nich zawołał mnie, by jak prawdziwy żołnierz zdać raport z przeprowadzonego rekonesansu. Gdy się zbliżyłem, ujrzałem poczerniałe z chłodu kończyny, które nie przypominany już tego czym były. Mówił w bólu o sprawach bagatelnych w tej sytuacji- że znaleźli i wybyli spore stado białych wilków, że znaleźli bogatą w rybę zatokę, że ładnie tu wieczorami i bezpiecznie się wydaje. Mówiąc ostatnie zdanie urwał i poprosił o wodę. Nurtowało mnie pytanie co z reszta jego towarzyszy ale uzbroiłem się w cierpliwości i dałem mu chwilę. W końcu zapytałem o szczegóły losów jego kompanów. Jego oczy wyrażały lęk, mimo to rozkaz to rozkaz, więc zebrał się w sobie i opowiadał. Z jego wyjaśnień wynikało, że wypatrzyli pewnej nocy światło i następnego dnia wyruszyli, by je sprawdzić. Ta dwójka, dziś konających na łożach, miała czekać w grocie na ich powrót. Minęły dwa dni, oni sami zaczynali się niepokoić. Jak twierdził, oni również nie wróciliby, gdyby nie zauważyli w oddali, wystającej z zaspy nogi jednego ze swych towarzyszy. Postanowili go wyciągnąć, ocucić i dowiedzieć co się stało. Gdy nareszcie ten się zbudził, zaczął krzyczeć i krzyczeć i krzyczeć. „JEGO KRZYKU NIE BYŁO KOŃCA!!”. Jak mówił dalej, krzyk wydawał się im tak przenikliwy, że aż bolesny. Postanowili go ogłuszyć, zakneblować i przynieść tutaj. Szli z nim wiele dni, błądząc i cierpiąc z powodu odmrożeń i głodu. Tamten od czasu do czasu się budził, i najwyraźniej chciał coś powiedzieć, ale bali się go rozwiązać. Wypatrzyli ich kapłani, którzy od razu wyruszyli im naprzeciw.
Cóż nie było na co czekać, postanowiłem dowiedzieć się konkretów, zwracając możność mowy skrępowanemu. Ten jeszcze długo leżał nieprzytomny. Mimo to, opowiedziane zdarzenia wydały mi się tak poważne, iż nie odstępowałem go na krok. Obu pozostałych poprosiłem o przeniesienie do siebie, by nie musieli doświadczać ewentualnego krzyku. Ta… niepewność… nie pozwalała mi racjonalnie myśleć. Wciąż w mej głowie krążyło pytanie „Zaraza? Potwór? Magia?? CO DO CHOLERY?! CO!?”. Późnym wieczorem się doczekałem. Nie krzyczał. Był nadzwyczaj spokojny. Wydawał się wyrwany ze świata rzeczywistego. Martwo wlepiał swój wzrok w sufit. Po nieubłaganej chwili milczenia, postanowiłem wreszcie spytać- „Co się stało?”. Ten na to z dziecinnym przekonaniem odrzekł, uśmiechając się przy tym - „Nic, proszę pana”. Cisza, jaka zapanowała wydaje się nie do opisania… Nie potrafiłem wykrztusić z siebie najkrótszej sylaby. Choć wstyd mi się przyznać, jeszcze kilka chwil i bym wyszedł, lecz leżący najwyraźniej przeczuwając moje emocje, dodał, ponownie się uśmiechając –„Nie bój się”. Na co stanowczo odrzekłem „Opowiadajcie żołnierzu co się stało z waszą drużyną”. Ten ku mojemu zaskoczeniu przestał się uśmiechać i powiedział „Nie uciekajcie. To nie ma sensu. Zapomnijcie o płaskim życiu, pogoni za chwałą i potęgą, zapomnijcie i cieszcie się głębią mądrości „Duszy”… zresztą już za późno na ucieczkę”. Powiedziawszy to ponownie się uśmiechnął, wstał i wyszedł ubrany wyłącznie w bieliznę. Tym zachowaniem skłonił mnie do wniosku, że to co tam ujrzeli było tak straszne, że doprowadziło ich do szaleństwa. Nie próbowałem go zatrzymać… Widocznie pragnął śmierci, gdyż odszedł z osady w kierunku, z którego go przyniesiono.
Nie mogłem biernie przyglądać się potencjalnemu zagrożeniu jakie na nas czyhało w głębi lądu. Postanowiłem wybrać się następnego dnia, wraz z magiem Ab’areim, kapłanem Deniwirem, oraz najlepszymi w osadzie wojownikami, na wskazane przez łowców miejsce, by zrobić z tym… czymś…. porządek. Szliśmy wiele dni według dokładnych wskazówek gotowi na wszystko. Ku naszej uldze, jedyne co znaleźliśmy to świetnie zachowana, opuszczona starożytna świątynia jakiejś bardzo potężnej istoty, jak to wspólnie orzekli Ab’arei, oraz Deniwir. Nie pozostało nam nic poza powrotem i opanowaniem strachu szczerzącego się wśród osadników.
Gdy dotarliśmy na miejsce, jedyne co ujrzeliśmy to porzucone przedmioty codziennego użytku, pootwierane domy, niedokończone posiłki… jakby wszyscy jednocześnie rozpłynęli się w powietrzu.
Choć nasze zachowanie dziś za tchórzostwo uchodzić może w oczach tych, których tam nie było, nie zaprzeczę, że (mimo polarnej nocy, która miała nadejść lada dzień) wybraliśmy jeden z jachtów i pożeglowaliśmy w boskiej opatrzności na południe.
Po przybyciu do królestwa, złożyłem raport królowi, ten zdjął mnie ze stanowiska i z dniem tamtym pracuje tu pośród was… jako szewc. Losy członków wyprawy, mi nie są znane i wolę by tak zostało. Ab’arei wysnuł jednak tezę, że w owej świątyni, jakiś byt czekał na jakichkolwiek przybyszy, by zawładnąć ich umysłami… ale po co? Udowadnianie tego twierdzenia doprowadziło go do bankructwa i szaleństwa. Deniwir otrzymał ponoć widzenie, które dziś jest najwyższym sekretem świątyń, on sam stał się ascetą i zamieszkał w Górach Zapomnianych Szczytów.
Najprawdopodobniej byłaby to dziś jedna z tzw. Morskich Opowieści, gdyby nie widok floty topornie wykonanych elficko- ludzkich statków, które to w kilka dekad później zawitały na północnych brzegach kontynentu. Z ich pokładów wyłonili się potomkowie osadników, w nieco zmienionej postaci jak można się domyślać, by zasiedlać ostatnie niezajęte skrawki terenu i wzbogacać własną młoda kulturę. Magowie, którzy podjęli się badania tej nadzwyczaj dziwnej rasy, wysnuli następujące wnioski: Mają nad sobą jakiś silny patronat, który chroni ich przed wszelką magią umysłu. Owy patronat skłania ich do kopulacji niezależnie od ras, innymi słowy mieszają gatunki, związku z czym każdy z nich znacząco się od siebie różni. Jeden jest krzepki, choć ze spiczastymi uszami i nie zachęcająco sterczącym z ust kłem, drugi wysoki, szczupły, przystojny z nieco pozieleniałą cerą, kolejny niski o ludzkim wyrazie twarzy, z orczym owłosieniem. Nie spotkana została dwójka podobnych do siebie osobników. Tajemniczy patronat sugeruje, by ci szukali potęgi, wiedzy i nowych rozwiązań dla swych problemów.
Osobowość
Należy na wstępie wspomnieć, iż dla tej rasy nie ma reguły, czy zasady. Opis bazuje na zwiększonej powtarzalności cech. Północni, po swych rodzicach, którzy niemal na pewno byli przedstawicielami innych ras dziedziczą wachlarz różnych skłonności i właściwości, w związku z czym ich sposób patrzenia na świat jest zaskakująco obiektywny, choć nie zawsze. Można stwierdzić, że coś co nad nimi jest, skłania ich do ambitnych działań i udowadniania sobie, że Północny jest czymś więcej niż tylko krasnoludem, elfem, orkiem, czy jakąkolwiek inną rasą. Uważają, że wybierają ze swych przodków najlepsze cechy, a wady odrzucają. Lubią udowadniać „zwykłym”, swą wyższość. Nie cierpią wałczących w cieniu! Uważają to za hańbę i słabość.
Opis fizyczny
Które już pokolenie Północnych, odznacza się wyglądem niemal wszystkich powszechnych ras. Nie ma żadnej zasady. Są wysocy, pozieleniali, silni, dobrze zbudowani i przystojni, jak i niscy, brzydcy, krępi, z elfami uszami, cierpiący na szereg dolegliwości.
Relacje między rasowe
Głównie są nastawieni pokojowo, gdyż w takim celu przybyli na kontynent. Chcą jak najwięcej poznać, nauczyć się i zabrać z powrotem. Mimo, że czynią to w najlepsze, odczuwają wewnętrzną pustkę, która sprawia wrażenie, że nie jest to to po co przybyli. Są pokorni wobec tych, którzy mogą wzbogacić ich doświadczenie w jakikolwiek sposób, oraz bezwzględni dla tych, którzy sprawiają zagrożenie ich braciom. Cenią sobie otwartość ludzi, którzy stali się ich partnerami.
Charakter
Nic nie można orzec, poza skłonnością do bezwzględnej obrony swych społeczności i silnie zakorzenionej neutralności, w sprawach kontynentu.
Krainy
Na temat wyglądu ich obecnych ?osiedli? niewiele wiadomo. Opis krainy północy pozostawiony przez tych, którzy ocaleli z wyprawy, nie można uznać za prawdę absolutną. Z opisu samych północnych, którzy raczej nie chętnie poruszają ten temat, można powiedzieć, że zalewa ich zewsząd lód i śnieg, ale nie tego za żaden problemem, gdyż wypracowali sobie skuteczne techniki radzenia sobie z nim, a wręcz wykorzystywania go na swoją potrzebę.
Religia
Północni, nie praktykują religi tak jak ma to miejsce na kontynencie. Wśród nich nie znajdziemy żadnych duchowych patronów pokroju kapłanów, szamanów, czy im podobnych. Każdy z nich ma mentalną łączność ze… swym patronem, którego sami nie potrafią precyzyjnie określić. Wiedzą, że coś im sprzyja, acz oczekuje w zamian pokory i wierności.
Cechy specjalne
- Odporność na magię kontrolującą umysł.
- Niewrażliwość na chłód i jego efekty.
- Nie wyszkoleni w posługiwaniu się cięzkimi pancerzami,
- Mądrość „Duszy” (szczegóły emailem dla samych północnych)
Główne profesje (wyruszających do Stalowego Wzgórza)
-
Berserker
Krwiste oczy, zielonawa cera, potężne ramiona, zazwyczaj długi ognisty (rudy)włos i rządza zwycięstwa, bez dwóch zdań w Berserkerach dominuje orcza i krasnoludzka krew. Berserkerzy są niesłychanie szorstcy obcym, oraz niepojęcie przyjaźni zaufanym. Nie miewają wyrzutów sumienia, mimo wszystko cechując się dużym rozsądkiem. Wychodzą z założenia, że jeśli ktoś napatoczy się pod topór, to musiał sobie czymś na to zasłużyć. Nie zabijają nie-winnych? bez powodu. Są na tyle uparci i honorowi, że będą bronili drogich im wartości choćby mieli broń w zębach trzymać. Berserkerzy za młodu (w pojedynkę),wysyłani są na czas jednego roku na lodowe pustkowia północy, by dowiedli swych umiejętności i hartu ducha. Nie jest to łatwe zadanie? i nie jest ich wielu, jednakzaszczyt, którego dostępują rekompensuje im wszelkie wyrzeczenia, oraz podjęte trudy- otrzy-mują dar rozumienia krwi, dzięki któremu granice międzyra-sowe nie mają dlań już żadnego znaczenia. Ponieważ ich ptronem jest niedźwiedź, czerpią z jego mocy (dzięki darowi) zyskując niedźwiedzią zaciekłość i potęgę.
Właściwości klasowe:- (+2) pkt Życia
- Berserker biegle posługuje wszelkimi broniami, oraz egzotycznymi szponami (broń jak u Wolwerina^^), nie używa pancerzy i tarcz.
- Nie toleruje broni dystansowej, łaknąc spojrzenia w oczy swej ofierze.
- Rozumie niedźwiedzią krew. Otrzymuje 1 dodatkowy punkt zbroi i pancerza, gdy walczy w zwarciu (nie gdy jest ostrzeli-wany).
- Gdy straci wszystkie punkty życia, jeśli nie zostanie zadany mu cios ostateczny (prowadzenie do -2 pkt zycia), po minucie odzyska przytomności i 1 pkt życia.
Wyposażenie:
- Dowolna broń do walki w zwarciu;
- praktyczny strój kojarzący się z niedźwiedziem (kły, skóry, łapy);
- pojemnik na wodę;
- szpony.
-
Łowca
Być łowcą, znaczy być ponad? tak przynajmniej twierdzą kronikarze. Łowyc za młodu wyru-szają jak wszyscy odważni na lodowe pustkowia, by stawić im czoło, przeżyć i dostąpić zaszczytu rozumienia niedźwiedziej krwi. W przeciwieństwie jednak do przyszłych
berserkerów, oni zaczynają współpracować z pustkowiem, zamiast je pokonywać. Gdy berserkerzy wracają z powrotem do społeczeństw północnych po rocznych trudach i
nieprzerwanej walce o przetrwanie, łowcy w najlepsze poznają tajemnice kontynentu. Inspirowani mądrością Duszy, rozmyślają nad swym zada-niem w świecie materii. Dzięki
swej niezłomności wracają po wielu latach, z powrotem do domu, czując się zupełnie niezależni od otaczającego ich świata, by rozprawiać z Kronikarzami, na tematy wyłącznie im zarezerwowane. W czasie spędzonym w znojach uczą się jakbyć zupełnie samowystarczalnych, oraz wypracowują specjalne techniki walki i oręża. Nie ma dwóch takich samych łowców. Każdy kształci jedyny i niepowtarzalny styl i charakter. Nie czują się oni ze sobą specjalnie związani, choć niewątpliwie bardziej niźli z kimkolwiek innym. Wielu z nich zabrało się na południowe ziemie, by tam odkrywać własną duszę i realizować tam głębiej sens swojego życia. Miano jakie otrzymali (łowca), do-rze do nich psuje? choć głównie w sferze metaforycznej. Sami mówią, że zabijanie (w którym nie są najgorsi), to jedynie utrzymywanie równowagi, między nimi a światem. Łowią zabłąkanych, których chcą oświecić, zniewolić lub w ostateczności zabić. Twierdzą, że ich prawdziwą bronią jest mądrość, (która niemal dorównują Kronikarzom), którą chcą nieść i sprawdzać w świecie.
Właściwości klasowe:- (+2) pkt Życia
- Łowca biegle posługuje się biegle mieczoszponem*, bronia-mi krótkimi i bjowymi, łukiem, lekkim pancerzem. Nie używa tarcz.
- Jest oburęczny (jeśli jedna broń to mieczoszpon, a druga to broń krótka)
- Potrafi zniewalać (doprowadziwszy kogoś do stanu umierającego, zakłada uprząż na dłoń pokonanego, ten odzyskuje 1 ?pż- i działa pod jego komendą, do śmierci jego lub łowcy. Umiejętność może zostać użyta raz na dzień. Ładunki symbo-lizuje żółta taśma na uprzęży)
- Jest dobrym negocjatorem. (Każdy z kim rozmawia ma doń przynajmniej neutralny stosunek)
- Dobrze się skrada
- Używając mieczoszpnu może ranić kończyny nieopancerzo-ym tak by nie można było iż używać (paraliż kończyn).
- Wrażliwy na magię cienia (otrzymuje podwójne efekty zaklęć)
- Wrażliwy na magię światła (otrzymuje podwójne efekty zaklęć)
Wyposażenie:
- Mieczoszpon;
- broń krótka, bojowa lub łuk;
- lekki pancerz;
- uprząż na dłoń z 2,5m sznurkiem,
- oryginalny strój,
- pojemnik na wodę;
- 2 wybrane przez gracza przedmioty (które trzeba zgłosić)
-
Kronikarz
Gdy tego pamiętnego dnia na horyzoncie pojawiły się tajemnicze? dziwaczne i nikomu nieznane okręty, wszystkich, którzy mieli okazję je ujrzeć trapiło pytanie- co to u diabła ma być!? Wręcz z szaleństwem w oczach posłano po magów, kapłanów, elfy i mędrców, któ-rzy do samego przybicia okrętów do brzegów, wiedzieli tyle? Ile sami pytający. Pierwsi na ląd zeszli nie inni jak właśnie kronikarze. Uspokoili chowających się za szeregami piechoty dowódców dobrym słowem i manierami, którymi nie powstydziłoby się wielu z nich. Mieli świadomość swej?odmienności wizualno-estetycznej i tego, że cała flotylla
okrętów przy-stosowanych do boju, mogła zatrząść ich sercami. W związku z czym zaprosili ludzi otwartych i odważnych na okręty flagowe, by wytłumaczyć powód swej
masowej wyprawy. Dzięki wprawionemu językowi, oraz dosyć szerokiej choć (głów-nie powierzchownie) wiedzy na temat południowych królestw i ludów, przełamali lody i ze spokojem otworzyli Północnym bramę do zgłębiania zamieszkujących na kontynencie cywilizacji i pogłębiania własnej wiedzy na temat świata, oraz sensu i powodu swego
istnienia. Historia piękna i klarowna, a jednak? po powtórnym przeczytaniu zastanawia fakt, skąd Północni wiedzieli gdzie płynąć? Skąd dostojni ?Kronikarze? ?jak nazywani byli wśród swych pobratymców- znali panujące obyczaje?! No i ostatecznie- kto do diaska zmajstrował takie maszkary?! Ni człek ni długouchy, ni tęgi, ni krasny, ni zielony, ni blady! Te pytania zajęły duchowieństwo, oraz bractwa ksiąg splotów (magów). Po licznych rozmowach, na które Północni (za pośrednictwem kronikarzy) zawsze byli otwarci, oraz żmudnych przetrząsy-waniach bibliotek, odnaleziono kroniki
dawnej wyprawy na północ, uzupełniając białe plamy o wypowiedzi ich samych?
Dziś już wiadomo kim są północni i po co przybyli Ustalono też rolę jaką odgrywają sami ?Kronikarze? w ich społeczeństwie. Magowie uczą się od nich mądrości, kapłani dzięki nim znajdują nową perspektywę na oklepane sprawy, a rycerstwo czerpie z ich doświadczenia taktyczno-przywódczego. Samym kronikarzom nie sprawia to
najmniejszego problemu, gdyż w tym czasie uczą się wiele, więcej zgłębiając i notując dokładnie ich postawy i zachowania, by później tłumaczyć sobie genezę własnych cech.Wskazania dla graczy
- Podsumowując- Północni to bardzo różnorodna rasa… jeśli można to tak nazwać. Dają graczom dużą swobodę charakteru, wyglądu i temperamentu, mimo to ich zachowanie leżeć musi w granicach ustalonych wyżej (np. przybyli na ląd, by udoskonalać swa kulturę i wiedzę, a nie bezsensownie zabijać, lub nieść pomoc sierotom) Nazwa tego powołania, by trudno to nazwać profesją, wywodzi się z potocznego nazewnictwa ludzi utrwalających dzieje na papierze. Choć północni kronikarze nie przesiadują długo przed księgami, w zaciemnionych pomieszczeniach, to zawsze mają księgę, czy dwie przy sobie, by sprawnie notować wszystko co ciekawe i wartościowe. Cechują się wielką mądrością, możnaby rzec, że zastępują na północy kapłanów, zawsze służąc radą i wsparciem. Posługują się magią ale nie w sposób jaki to ma miejsce na kontynencie. Ich zaklęcia bazują na dotyku z celem, który w momencie kontaktu częściowo scala się z Kronikarzem, by doświadczyć wybranego
przezeń efektu. Nikt poza nimi samymi nie wie na pewno, lecz krążą pogłoski, że w jakiś sposób połączeni są z dusza świata, tzn. rozumieją zachodzące w nim zjawiska, działania,
zależności. Prowadzą swój lud, poznawszy wolę duszy. To właśnie oni zainicjowali całą wyprawę na kontynent. Dobrze wiadomo natomiast skąd się biorą? no przynajmniej w jakich okolicz-nościach, ponieważ szczegóły zarezerwowane tylko dla nich samych i ani myślą się nimi dzielić. się z potocznego nazewnictwa ludzi utrwalających dzieje na
papierze. Choć północni kronikarze nie przesiadują długo przed księgami, w ściemnionych pomieszczeniach, to zawsze mają księgę, czy dwie przy sobie, by sprawnie notować wszystko co ciekawe i wartościowe. Cechują się wielką mądrością, możnaby rzec, że zastępują na północy kapłanów, zawsze służąc radą i wsparciem. Posługują się magią ale niew sposób jaki to ma miejsce na kontynencie. Ich zaklęcia bazują na dotyku z celem, który w momencie kontaktu częściowo scala się z Kronikarzem, by doświadczyć wybranego przezeń efektu. Nikt poza nimi samymi nie wie na pewno, lecz krążą pogłoski, że w jakiś sposób połączeni są z dusza świata, tzn. rozumieją zachodzące w nim zjawiska, działania, zależności. Prowadzą swój lud, poznawszy wolę duszy. To właśnie oni zainicjowali całą wyprawę na kontynent. Dobrze wiadomo natomiast skąd się biorą? no przynajmniej w jakich okolicznościach, ponieważ szczegóły zarezerwowane tylko
dla nich samych i ani myślą się nimi dzielić.
Właściwości klasowe:- (+1) pkt Życia (dzięki mieszanej krwi)
- Kronikarz biegle posługuje się kuszą, buzdyganem i bronia-mi krótkimi, oraz małymi tarczami. Nie używa pancerzy.
- Posługuje się magią żywiołów.
- Otrzymuje wizje wskazujące mu drogę. Jest wobec nich pokorny i uważa je za jedyny prawdziwy drogowskaz na świecie. (przekazywane przez organizatorów)
- Jest doskonałym negocjatorem (Każdy z kim rozmawia ma doń przynajmniej neutralny stosunek i NIGDY nie zmieni się ona neutralny (nie uwzględnia magii-)
- Potrafi manipulować krótkofalowymi działaniami istot w zasięgu kroku (kładąc dłoń na głowie celu, może wydać JEDNO PROSTE polecenie [np. uderz, kucnij, daj- tylko to
co w ręku]. Manipulując osobą jest zupełnie bezbronny, nie może wykonywać żadnych działań, tak jakby jego umysł opuścił ciało.). By umiejętność zadziałała, musi powtórzyć
polecenie 5 razy nim zmanipuluje cel. Dowolna ilość razy na dzień. - Odporny na działanie klątw.
- SPECJALNE- Zdaje codziennie wieczorem sprawozdanie z działalności północnych.
- Kusza/ buzdygan/ małe ostrze + mała tarcza;
- białe/granatowe dostojne odzienie;
- 2 księgi łańcuchem przypięte do pasa (1 z nich to księga czarów);
- torba naramienna na podręczne klamo-ty.
- Pojemnik na wodę;
Wyposażenie:
- Podsumowując- Północni to bardzo różnorodna rasa… jeśli można to tak nazwać. Dają graczom dużą swobodę charakteru, wyglądu i temperamentu, mimo to ich zachowanie leżeć musi w granicach ustalonych wyżej (np. przybyli na ląd, by udoskonalać swa kulturę i wiedzę, a nie bezsensownie zabijać, lub nieść pomoc sierotom) Nazwa tego powołania, by trudno to nazwać profesją, wywodzi się z potocznego nazewnictwa ludzi utrwalających dzieje na papierze. Choć północni kronikarze nie przesiadują długo przed księgami, w zaciemnionych pomieszczeniach, to zawsze mają księgę, czy dwie przy sobie, by sprawnie notować wszystko co ciekawe i wartościowe. Cechują się wielką mądrością, możnaby rzec, że zastępują na północy kapłanów, zawsze służąc radą i wsparciem. Posługują się magią ale nie w sposób jaki to ma miejsce na kontynencie. Ich zaklęcia bazują na dotyku z celem, który w momencie kontaktu częściowo scala się z Kronikarzem, by doświadczyć wybranego
- Bardzo ważnym czynnikiem w podejmowanych decyzjach jest sugestia „Duszy”
- Czerpią z doświadczeń i wiedzy wielu kultur, w związku z czym ich stroje są dosyć wymyślne, a uzbrojenie śmiercionośne.
- Uwielbiają zbędne w oczach innych ras „klamoty”, oraz nietypowe bogate zdobienie czego popadnie.
- Nie interesują ich kompletnie podziały międzyrasowe, żyją w przekonaniu, że prowadzą one do zguby i trzeba je zwalczać, w związku z czym (poza ludźmi ;]) nikogo nie faworyzują i rozmawiają ze wszystkimi na jednakowym poziomie.
- „Kronikarze” powinni być wygadani.
Jeśli odgrywanie Północnego, oraz jego tworzenie, czy nawet wyobrażenie sobie go sprawia Ci trudność – Nie decyduj się na niego!